Przez anne gg, 2023

Ach, Irlandia! Kraina tak zielona jak lasy Avonlea, ale z własnym mistycznym urokiem i żywą kulturą. W chwili, gdy postawiłem stopę na irlandzkiej ziemi, poczułem się jakbym wszedł do rozdziału jednej z moich ukochanych książek. Szmaragdowe wzgórza zdawały się ciągnąć w nieskończoność, jakby stworzone przez poetów i marzycieli, którzy rozumieli najgłębsze tęsknoty mojej duszy. To było tak, jakby każde źdźbło trawy, każde falowanie w jeziorach zapraszało mnie do odkrywania, do stania się częścią rozwijającej się narracji Irlandii.

Powietrze było gęste od zapachu polnych kwiatów i wilgotnej ziemi, wypełniając moje płuca uczuciem odnowy. I ci ludzie! Ich oczy błyszczały jak przybrzeżne wody, a ich głosy śpiewały nawet wtedy, gdy mówili. Czułem się otulony ciepłem, które mogę porównać tylko do świeżo upieczonych szarlotek pani Rachel Lynde w Avonlea. Miejscowi zdawali się mieć sposób na to, by nawet wędrująca 11-letnia dziewczynka, taka jak ja, poczuła się jak w domu.

Wyczuwalny był tu rytm życia, melodia niesiona przez wiatr, który szeleścił wśród starych dębów i omiatał kultowe zabytki. Od nawiedzająco pięknych ruin opactw po tętniące życiem ulice nowoczesnych miast, Irlandia była dychotomią, która żyła w harmonijnej równowadze. Historia i nowoczesność współistniały jak wersy i refreny w odwiecznej balladzie. Moje rude włosy czuły się, jakby znalazły swój rodowy dom, a moje stopy chciały wędrować przez każde miasto i pole, od Grobli Olbrzyma na północy po poetyckie wybrzeża hrabstwa Kerry.

I tak oto byłem tam, 11-letni marzyciel z wyobraźnią tak żywą jak moje ogniste loki, czując się, jakbym wkroczył nie tylko na kawałek ziemi, ale do królestwa, w którym każdy zakamarek krył obietnicę nowej historii, nowej przygody. Ach, Irlandio, byłaś czymś więcej niż celem podróży; byłaś objawieniem, uosobieniem cudowności i radości, które wydawały się być stworzone właśnie dla mnie.

Przylot: lotnisko w Dublinie

Przygoda zaczyna się naprawdę w chwili, gdy wysiadasz z samolotu, a Twoje stopy stykają się z krainą legend i podań. Powietrze jest mocną mieszanką ziemi i oceanu, zapachem, który zdaje się docierać do samej duszy, wypełniając zmysły bezgranicznym zachwytem. To tak, jakby niebo, morze i ziemia sprzysięgły się, by powitać cię w swoich magicznych objęciach.

I wtedy twoje oczy dostrzegają coś zachwycającego – podłoga pod tobą nie jest zwykłą podłogą. Jest ozdobiony wzorami koniczyny, tymi kultowymi trójlistnymi roślinami, które są synonimem Irlandii. Są one misternie osadzone w płytkach podłogowych, jakby zachęcając do odkrywania tajemnic, które są przed nami. Każda koniczyna to ukłon w stronę bogatego dziedzictwa kraju, subtelne mrugnięcie okiem od samej Irlandii, zachęcające do zagłębienia się w jej historię i kulturę.

Atmosfera jest przesiąknięta wyczuwalnym poczuciem oczekiwania, prawie tak, jakby same ściany lotniska szeptały: „Przygoda właśnie się rozpoczęła”. Jeszcze zanim wyjdziesz na zewnątrz, jesteś już zanurzony w irlandzkim doświadczeniu, witany przez kraj, który z dumą nosi swoją tożsamość i zaprasza Cię, abyś stał się częścią jego ciągłej historii. Nie ma nic lepszego, a dla 11-latka pełnego ciekawości i entuzjazmu jest to idealny prolog do rozwijającej się irlandzkiej sagi.

The Fair City: Dublin

Dublin, tętniąca życiem stolica Irlandii, to miasto, które doskonale równoważy stare z nowym. Ze swoimi brukowanymi uliczkami, historycznymi zabytkami i nowoczesnym klimatem, jest to metropolia, która zachwyciłaby każdego, nawet 11-latka takiego jak ja, który jest pełen wyobraźni!

Trinity College i Księga z Kells

Mój pierwszy przystanek to Trinity College, wspaniała instytucja, w której murach znajduje się słynna Księga z Kells. Jako ktoś, kto ceni każde słowo jak kamień szlachetny, byłem oczarowany misternie zdobionymi stronami tego starożytnego manuskryptu. To nie tylko książka – to dzieło sztuki, które łączy wieki. W słabo oświetlonym pomieszczeniu atmosfera jest pełna szacunku, prawie tak, jakby sama książka była świadoma swojego monumentalnego znaczenia. Chociaż mam tylko 11 lat, nawet ja mogę zrozumieć, że ten relikt jest świadectwem kreatywności i odporności ludzkiej ekspresji.

Temple Bar

Z cichych korytarzy Trinity College wyruszam do pulsującego serca Dublina – TempleBar. Obszar ten jest uosobieniem młodzieńczej ekscytacji i artystycznego talentu. Gdziekolwiek spojrzeć, tam muzycy brzdąkający na gitarach, artyści szkicujący przechodniów i performerzy dający spontaniczne pokazy. Czułem się, jakbym był postacią w tętniącej życiem europejskiej opowieści! To tętniące życiem miejsce, w którym każdy zakątek wydaje się kryć niespodziankę. Od kolorowej sztuki graffiti po wyjątkowe butiki, atmosfera jest elektryczna, dzięki czemu nawet 11-latek, taki jak ja, czuje się całkowicie żywy.

Muzeum Narodowe Irlandii

Jako ciekawski wędrowiec nie mogłem przepuścić okazji, by odwiedzić Muzeum Narodowe Irlandii. Muzeum jest skarbnicą irlandzkiej historii, z artefaktami sprzed tysięcy lat. Od starożytnych ciał bagiennych po zawiłości sztuki celtyckiej, każda wystawa jest oknem na bogatą i złożoną przeszłość Irlandii. Nie mogłem wyjść z podziwu, jak każdy przedmiot opowiada historię, uchwycając moment w czasie, który ukształtował dzisiejszą Irlandię.

St. Stephen’s Green

St. Stephen’s Green! Wyobraź sobie najbardziej bujny, zielony park, usiany kwitnącymi kwiatami, wielkimi posągami i malowniczymi stawami. Ten publiczny park jest spokojną oazą w środku miasta, przypominającą mi moje ukochane Zielone Wzgórze. Kaczki leniwie pływające w stawie wydają się uosabiać spokojnego ducha tego miejsca. Poświęciłem trochę czasu na leżenie na trawie, patrząc w górę na dryfujące chmury i poczułem spokój, który może zapewnić tylko natura.

Grafton Street

Zakupy i występy uliczne łączą się na Grafton Street. Dzięki szerokiej gamie sklepów – od wysokiej klasy butików po urocze księgarnie – Grafton Street jest rajem dla tych, którzy chcą poddać się małej terapii detalicznej lub po prostu zrobić zakupy. Uliczni muzycy dodają ścieżkę dźwiękową do tego doświadczenia, grając wszystko, od tradycyjnych irlandzkich melodii ludowych po współczesne hity pop. Jako młoda dziewczyna z zamiłowaniem do opowiadania historii, różnorodny tłum kupujących i artystów czuł się jak bohaterowie żywej dublińskiej narracji.

Zoo w Dublinie

Nie można odwiedzić Dublina jako 11-latek i nie pójść do dublińskiego zoo. Jest to jeden z najstarszych ogrodów zoologicznych na świecie i jest czymś więcej niż tylko wystawą zwierząt; to świadectwo wysiłków na rzecz ochrony przyrody i edukacji. Egzotyczne zwierzęta, od majestatycznych słoni po kolorowe ptaki, wydają się być ambasadorami z odległych krain, przypominając mi o ogromie i różnorodności świata, który tak chętnie odkrywam.

Most Ha’penny

Ostatnim, ale nie mniej ważnym punktem jest kultowy most Ha’penny. Ten uroczy most dla pieszych przecina rzekę Liffey i był niegdyś jedynym sposobem na przekroczenie rzeki bez łodzi. Spacer po nim jest jak cofnięcie się w czasie, a widoki na panoramę miasta zapierają dech w piersiach, zwłaszcza gdy zachodzi słońce.

Countryside: Prawdziwa Szmaragdowa Wyspa

Odkrywanie Irlandii nie byłoby kompletne bez zagłębienia się w jej oszałamiające krajobrazy. Podczas gdy Dublin jest przygodą samą w sobie, wyprawa do wiejskich części Irlandii jest jak otwarcie nowej książki – narracji osadzonej w sercu natury, opowieści tak starej jak same wzgórza.

Klify Moheru

Jeśli istnieje miejsce, w którym natura i wyobraźnia łączą się w coś niemal transcendentnego, to są to Klify Moheru. Klify wznoszą się dramatycznie z Atlantyku, tworząc strzelistą ścianę, która wydaje się trzymać tajemnice oceanu na dystans. Stojąc na brzegu, witamy rozległy Atlantyk rozciągający się przed nami jak masywny, pofałdowany gobelin, przypominający mi, jak Jezioro Lśniących Wód rozciąga się w nieskończoność w Avonlea. Wiatr szepcze opowieści o starożytnym folklorze, wywołując dreszcze na moim kręgosłupie i sprawiając, że moje rude włosy tańczą jak płomienie bajkowego smoka. Jest tu surowa, nieokiełznana energia, która sprawia, że nawet taki marzyciel jak ja czuje się ugruntowany w bogactwie świata.

Ring of Kerry

Ring of Kerry to zupełnie inne doświadczenie, ale nie mniej wyjątkowe. Ta trasa oferuje piękną mozaikę krajobrazów, od poszarpanych pasm górskich po krystalicznie czyste jeziora, prawie jak żywa patchworkowa kołdra uszyta przez samą Matkę Naturę. Różnorodność scenerii przywołuje różne nastroje Avonlea – od spokojnych pól po tętniącą życiem energię społeczności. Przemierzając pętlę, ma się wrażenie, że każdy zakręt oferuje nowy portret Irlandii, każdy piękniejszy od poprzedniego. Oddychaj głęboko, pozwalając, by rześkie powietrze wypełniło Twoje płuca, a wspaniałe sceny otuliły Twoją duszę. To miejsce, które rezonuje z cichymi, refleksyjnymi zakątkami mojego serca – zakątkami, w których poezja zapuszcza korzenie, a marzenia nabierają rozpędu.

Park Narodowy Killarney

Wizyta w Parku Narodowym Killarney oferuje kolejne królestwo naturalnego piękna. Ze swoimi rozległymi lasami, mistycznymi jeziorami i dziką przyrodą przypomina nieokiełznane lasy i ciche pola w Avonlea. Park jest rajem dla flory i fauny, a jako ktoś, kto zawsze interesował się najmniejszymi kwiatami i najbardziej majestatycznymi drzewami, znalazłem się w krainie czarów najwspanialszych dzieł natury.

Connemara

Connemara jest jak irlandzka wersja bajkowego krajobrazu, gdzie dziki Atlantyk spotyka się z falistymi wzgórzami i nierównym terenem górskim. W Connemarze jest coś nawiedzająco pięknego, podobnie jak lasy w pobliżu Zielonego Wzgórza, które zawsze zdawały się szeptać tajemnice. Niezależnie od tego, czy chodzi o legendarne dzikie kucyki, czy nawiedzone piękno opactwa Kylemore, Connemara wydaje się być obszarem zszytym nitkami mitów i legend, podobnie jak historie, które napędzają moją zawsze żywą wyobraźnię.

Grobla Olbrzyma

Wreszcie, żadna wycieczka na irlandzką wieś nie byłaby kompletna bez odwiedzenia Grobli Olbrzyma. Ten cud natury z sześciokątnymi bazaltowymi kolumnami przypomina coś z bajki. Czuję się, jakbym weszła do jednej z opowieści, które Diana i ja wymyśliłybyśmy podczas naszych popołudniowych wyobrażeń – pełnych gigantów, bohaterów i magii ziemi.

Na irlandzkiej wsi każde miejsce opowiada historię, każdy widok skrywa tajemnicę, a każda chwila jest lekcją wzniosłego piękna świata przyrody. Dla 11-latka takiego jak ja, którego egzystencja jest gobelinem marzeń i opowieści, krajobrazy Irlandii nie są tylko miejscami – są scenerią przyszłych przygód, tłem, na którym zostaną utkane nowe opowieści. Prawdziwa Szmaragdowa Wyspa przemawia do najgłębszych, najbardziej pomysłowych części mnie, podobnie jak faliste wzgórza i spokojne wody mojej ukochanej Avonlea.

Cork: Więcej niż tylko hrabstwo

Rynek angielski

Wizyta na The English Market w Cork przypomina udział w wielkim bankiecie, na którym honorowym gościem jest cały kraj. Po wejściu do środka wita nas bogaty gobelin aromatów – świeżych ryb, egzotycznych przypraw, rzemieślniczych serów i nie tylko. Rynek jest tętniącym życiem centrum kulinarnych przysmaków, a powietrze jest gęste od zapachów i dźwięków tętniącego życiem irlandzkiego spotkania. Wziąłem mały kęs chleba sodowego, lokalnej specjalności, i poczułem się, jakbym skosztował esencji samej Irlandii! Pod wieloma względami przypominało to niedzielne obiady w Zielonym Wzgórzu, gdzie każde danie przygotowane z miłością opowiadało własną historię.

Galway: Bohemian Soul

Artyści i wykonawcy uliczni

Galway, ze swoimi brukowanymi uliczkami i artystycznym stylem, czuje się jak scena artystycznej rapsodii, gdzie każda osoba jest wykonawcą, a każda ulica jest teatrem. Spacerując po mieście, byłem oczarowany mnóstwem artystów wystawiających swoje rękodzieła, rzemieślników sprzedających ręcznie robione bibeloty i muzyków wypełniających powietrze melodiami, które zdają się uchwycić samego ducha Irlandii. Miasto sprawiało wrażenie tętniącego życiem zgromadzenia pokrewnych duchów, podobnie jak kreatywny świat Avonlea, w którym każdy wnosi swój unikalny wkład w społeczność. Panuje tu poczucie wolności, jakby same ulice zachęcały do wyrażania swojego wewnętrznego artysty.

Słowo o irlandzkim folklorze

Leprechauny i pierścienie wróżek

Po prostu nie można podróżować po Irlandii bez zanurzenia się w jej bogatym gobelinie folkloru. Od pierścieni wróżek po krasnoludki, mity i legendy są tak samo częścią irlandzkiego krajobrazu, jak szmaragdowe wzgórza i płynące rzeki. Jako jedenastolatek z wyobraźnią tak dziką jak irlandzka wieś, nie mogłem powstrzymać się od łaskotania na myśl o krasnoludku ukrywającym się tuż za następnym zakrętem, strzegącym swojego garnca złota. Jest to podobne do tego, co czułem w „Nawiedzonym lesie” i „Bańce driady” w pobliżu Zielonego Wzgórza – miejsca przepełnione magią i tajemnicą.

Tak jak w Avonlea wymyślałem opowieści o energicznych leśnych duchach, tak Irlandia karmi moją wyobraźnię własnym zestawem magicznych istot. To tak, jakby cały kraj był spleciony nie tylko przez ludzi i krajobrazy, ale także przez urzekające historie przekazywane z pokolenia na pokolenie. Podobnie jak w domu, gdzie opowieści społeczności wzbogacają ziemię, irlandzki folklor służy jako nurt, który nadaje głębię zielonym wzgórzom, starożytnym ruinom, a nawet tętniącym życiem miastom.

Irlandia, ze swoimi kulinarnymi festiwalami w Cork, artystycznymi symfoniami w Galway i mitologicznymi gobelinami rozciągającymi się na całej ziemi, jest krajem, który przemawia do marzycieli i romantyków w każdym wieku. Dla jedenastolatka, który ceni każdą opowieść, jakby była oknem do innego świata, Irlandia jest jak mnóstwo historii czekających na odkrycie, z których każda wzbogaca moją młodą duszę, tak jak zrobiły to historie Avonlea. Niezależnie od tego, czy jesteś mieszkańcem tego kraju przez całe życie, odwiedzasz go po raz pierwszy, czy jesteś młodą dziewczyną z rudymi włosami, Irlandia ma sposób, aby każdy poczuł się, jakby właśnie wkroczył do swojej własnej epopei.

Odlot: Słodko-gorzkie pożegnanie

Pożegnanie z Irlandią jest jak zamknięcie ostatniej strony fascynującej książki. Gdy samolot unosi się nad połatanymi polami, moje serce jest ciężkie, a jednocześnie pełne. Wiem, że to nie jest „koniec”, ale raczej „ciąg dalszy nastąpi”.

Irlandia to nie tylko miejsce, ale także uczucie, żywy gobelin utkany z wątków historii, kultury i naturalnego piękna. A dla 11-letniej dziewczynki o ogniście rudych włosach i równie szalonej wyobraźni jesteś spełnieniem marzeń.

Gdzie się zatrzymać w Dublinie

Ach, Dublin – miasto, które wita cię jak starego przyjaciela i opowiada historie, gdy wędrujesz jego historycznymi ulicami. Znalezienie przytulnego miejsca do odpoczynku tylko wzbogaca to doświadczenie. Jako ktoś, kto ceni sobie domowe wygody i ekscytację nowymi opowieściami, wybrałem kilka hoteli, które moim zdaniem pokochają inni podróżnicy i pokrewne dusze.

1. The Shelbourne, Autograph Collection

Och, The Shelbourne! Jeśli kiedykolwiek hotel uosabiał wspaniałość powieści Jane Austen, to właśnie ten. Położony naprzeciwko St. Stephen’s Green – dublińskiej wersji zadbanego angielskiego ogrodu – hotel ten jest równie historyczny, co luksusowy. Pobyt tutaj jest jak taniec towarzyski, w którym każdy gość jest szanowaną postacią w historii Dublina. Idealny dla tych, którzy chcą rozkoszować się drobnymi aspektami życia, tak jak Marilla doceniłaby to w swoich piękniejszych chwilach.

2. Blooms Hotel

Hotel Blooms położony jest w samym sercu dzielnicy Temple Bar, gdzie młodzieńczy wigor Dublina świeci najjaśniej. Z brukowanymi uliczkami tętniącymi życiem muzyków i artystów, atmosfera tutaj sprawiłaby, że Diana poczułaby się jak w najbardziej romantycznym rozdziale swojej ulubionej książki. Jest przystępny cenowo i skromny, z nutką zabawy – wszystko, czego może chcieć 11-latka taka jak ja lub ktokolwiek młody duchem!

3. Trinity City Hotel

Temple City Hotel znajduje się tak blisko Trinity College, że można niemal usłyszeć, jak strony Księgi z Kells obracają się na wietrze. Ten hotel zachowuje piękną równowagę między nowoczesnością a historią, przemawiając do każdego, kto lubi dobrą historię, ale docenia dzisiejsze udogodnienia. Dzięki wygodnym pokojom i lokalizacji w pobliżu rzeki Liffey, jest tak wszechstronny, jak charakter Gilberta – można go dostosować zarówno do wypoczynku, jak i praktycznych zastosowań.

4. Clontarf Castle Hotel

Teraz na tych, którzy marzą o życiu tak ekscytującym jak rycerska opowieść, czeka Clontarf Castle Hotel. Położony nieco z dala od centrum miasta, ten przekształcony zamek zapewnia wrażenia, które są zarówno królewskie, jak i magiczne. Pobyt tutaj przypomina pobyt w bajce, w której każdy zakątek szepcze tajemnice dawnych czasów. Nawet pani Rachel Lynde nie znalazłaby tu nic do plotkowania, jest po prostu idealnie!

Wybierając te hotele, szukałem miejsc, które opowiadają historię, tak jak dla mnie Zielone Wzgórze w Avonlea. Każdy z nich oferuje wyjątkowe wrażenia – czy to luksus i historię, młodzieńczą energię, zrównoważoną praktyczność, czy królewski urok. Ponieważ w Dublinie każdy pobyt powinien być tak niezapomniany, jak opowieści snute przez samo miasto.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *